bns blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: wild

W zeszłym roku pojawił się krążek EP świeżutkiej grupy The Advaita Concept, zatytułowany The Ratio. Chłopaki łoją dość dobrze, a wokalista daje radę zarówno w growlu, jak i w czystym wokalu. Krążek oferuje bardzo niewiele przerw od solidnej ściany dźwięku. I właściwie to niewiele więcej da się o nich powiedzieć, bo nowi są jeszcze i właściwie to nie wiadomo, co to są za ludzie. Nie wiem jeszcze, czy ich znajdę, ale jak znajdę, to kupię. Prezentację dzisiejszego lekko humorystycznego utworu dedykuję wszystkim czytelnikom nielubiącym hipsterów i innych chłopców w dziewczęcych jeanach. Zalecam wczytanie się w tekst w klipie.
BAND: The Advaita Concept
SONG: Testicular Tetris
ALBUM: The Ratio
YEAR: 2012

Nie ważne czy czytam o różnicy między pojawianiu się prądu elektrycznego na skutek gradientu temperatur czy też na skutek ogrzewania lub chłodzenia. Nie ważne czy mieszasz w kuchni beszamel tak aby nie zgęstniał w kluskę. Nie ma takiej możliwości żeby robić to bez wprawienia ciała w energiczny ruch i tzw. przytup nóżką słuchając nowego owocu projektu Kim Nowak. Kawałek Prosto w ogień ma takie brzmienie, które bezsprzecznie przywołuje mi na myśl Pulp fiction.  Okno to numer, o którego słuchanie mało kto mógłby mnie podejrzewać, ze względu na bardzo mocny początek. Jest to chyba kawałek, który najgłębiej zapada mi w umysł i towarzyszy najdłużej po wyciszeniu głośników. Nie gorsza jest piosenka Noc. W wybraniu najlepszej piosenki w wykonaniu braci Waglewskich niezwykle trudno byłoby sklasyfikowanie jakich utworu wpisując go na ostatnie miejsce. Tak dobre wrażenie wywarł na mnie album, który powstał z miłości Fisza i Emade do muzyki rockowej i fascynacji heavy metalem i innymi równie ciekawymi nurtami.

Z tej bardzo sympatycznej muzycznie kombinacji wybrałam Krew, która pozwala poczuć klimat krążka i za tekst: „mam cienką skórę pod nią krew”.

P.S. Notatka powstała w wyjątkowych okolicznościach dlatego, że nie mogąc już cofnąć czasu i być na koncercie w mieście Wawelskiego Smoka postanowiłam uchronić świat przed przegapieniem Wilka.

z przyjemnością przesłuchała panipilarz

BAND: Kim Nowak

SONG: Krew

ALBUM: Wilk

YEAR:2012



Jeden z „tych zespołów”, legendy rocka. Chłopaki z Londynu, którzy dziś prezentowanym hitem zdrowo namieszali. W pewnym sensie faktycznie stworzyli hymn swojego pokolenia, a starch poprosili, żeby się grzecznie „ffffff….ade away”. Ale tak szczerze mówiąc, to nie jestem wielkim fanem ich twórczości – raczej mnie nudzą. A na dzisiejszym albumie z niezłych rzeczy to jeszcze I don’t Mind (może dlatego, że Jamesa Browna, a nie ich), Please, Please, Please (ta sama sytuacja). No sami widzicie: z piosenek The Who najbardziej lubię te, które nie są The Who. Ode mnie szacun właściwie tylko za nieśmiertelny przebój.
Selekcja gościnna by Goose


BAND: The Who
SONG: My Generation
ALBUM: My Generation

YEAR: 1965


Ze względu na współczynnik zajebistości nie mieszczący się na żadnych standardowych wykresach, nie rozumiem zupełnie, jakim cudem ten zespół nie trafił jeszcze na bloga. Nie ma się co rozpisywać! Na dziś jeden z najlepszych utworów rockowych evar, wykonywany przez jeden z najlepszych zespołów rockowych evar, z albumu z superwybitną okładką. Takie kiedyś były intra do albumów, proszę państwa!!!

Selekcja gościnna by Goose.


BAND: Led Zeppelin
SONG: Whole Lotta Love
ALBUM: II

YEAR: 1969



MC5 to zamierzchła historia z Detroit (Motor City Five). Tworzyciele kontrkultury ponoć. Teraz niby też grają, ale wiecie, jak to jest z reunionami. Zwłaszcza jak 2/5 zespołu zmarły na zawał serca. W każdym razie fajnie grali, słychać, że potrafili na koncertach namieszać.
Selekcja gościnna by Goose.



BAND: MC5
SONG: Rocket Reducer No. 62 (Rama Lama Fa Fa Fa)
ALBUM: Kick out the Jams

YEAR: 1969

Stosunkowo świeże bułeczki, bo z końca września 2011 – najnowszy album byłego wokalisty Skid Row, pana Sebastian’a Bach’a, czyli Kicking & Screaming. Bardzo dobry hard rock’owo-heavy metal’owy krążek. Z ciekawostek, w kawałku TunnelVision gościnnie John 5 (były gitarzysta Marilyn Manson, Rob Zombie). Dodatkowo, pani z wideo do Kicking & Screaming to Minnie Gupta - aktualna partnerka Sebastian’a. Poza tytułowym Kicking & Screaming polecam jeszcze I’m Alive.

Wybór od mjg.

BAND: Sebastian Bach
SONG: Kicking & Screaming
ALBUM: Kicking & Screaming

YEAR: 2011



Jestem gotów się założyć, że tej kapeli czytelnicy raczej nie znają. The Sonics założyli się w 1960, w Tacoma w stanie Washington i walnie przyczynili się do powstania sceny muzycznej Seattle, z której – przypominam – dużo później zrodziła się na przykład Nirvana, której z kolei nikomu przedstawiać nie trzeba. Panowie grają i dziś, choć po drodze była czterdziestoletnia (sic!) przerwa. Ale dziś rzut oka na pierwszą studyjną płytę: Here Are The Sonics z 1965. Składa się po części z coverów szlagierów ówczesnej muzyki rozrywkowej (Do You Love Me, Roll Over Bethoven, Walkin’ the Dog, Night Time Is the Right Time, Good Golly Miss Molly – jak widać oberwało się więcej niż jednemu gatunkowi), po części zaś z oryginalnych kompozycji zespołu (Boss Hoss, Psycho, Strychnine) wykonywanych dość brawurowo na one czasy. Szczerze przyznam, że cały krążek dostarcza wiele radochy, bo utwory są fajne, zagrywki dobre, a energia pierońska. Fajnie widać też stopniowe przesuwanie tematyczne muzyki: tematyka coverów jest standardowa, ale w utworach oryginalnych mamy już czarownice i spożycie strychniny dla celów rozrywkowych. Z dziesięć lat później mamy już The Misfits i ich horror punk. Anyway, warto posłuchać całości, ale oryginały więcej mówią o epoce niż covery. Youtube oferuje trochę odjechanych teledysków z megachoreografią, czy to oryginalnych, czy też tworzonych amatorsko przez fanów (dla leniwych dwa linki w notatce).
Selekcja gościnna by Goose.


BAND: The Sonics
SONG: The Witch
ALBUM: Here Come The Sonics
YEAR: 1965

Drugi album System of a Down to Toxicity z roku 2001. No cóż… Nie jestem w stanie napisać o nim NIC złego. Ten album jest po prostu genialny. Moje ulubione kawałki z krążka to X, Chop Suey, Forest, ATWA, Shimmy. Zdecydowanie najlepszy utwór według mnie to Psycho. Jedyne słabsze piosenki to Jet Pilot i Bounce. Dodatkowo (proszę mi wybaczyć, ale) Toxicity i Aerials to genialne utwory, ale w okolicy roku 2001 te dwa kawałki leciały chyba zbyt często i wciąż jeszcze nie odzyskały tego brzmienia, co wcześniej (i zapewne już nie odzyskają niestety).
Wybór od mjg.


BAND: System of a Down
SONG: Psycho
ALBUM: Toxicity

YEAR: 2001

Pierwszy krążek zespołu System of a Down ukazał się w roku 1998 i nazywał się on również System of a Down. Był to stosunkowo ciężki brzmieniowo produkt, który był zdecydowanie bardziej eksperymentalny w porównaniu do późniejszych albumów. Z naprawdę dobrych utworów warto wymienić SoilSpiders oraz P.L.U.C.K. (Politically Lying, Uhnoly, Cowardly Killers). Do tego powinienem jeszcze dorzucić charakterystyczny Sugar (za którym raczej nie przepadam) i War?.
Okładka albumu pochodzi z grafiki propagandowej znanej jako „5 fingers” autorstwa John’a Heartfield’a. Heartfield jako członek niemieckiej partii komunistycznej, podczas okresu II Wojny Światowej występował przeciwko ideom faszystowskim. Plakat (KLIK) z ręką miał zachęcać do walki z nacjonalizmem – podpis, który znajdował się poniżej dłoni mówił „5 palców posiada dłoń! Tymi 5 palcami złap przeciwnika!”. Slogan ten zainspirował fragment tekstu na okładce płyty: ”The hand has five fingers, capable and powerful, with the ability to destroy as well as create”. A nieco dalej, pogrubioną czcionką: „Open your eyes, open your mouths, close your hands and make a fist”.
Gdy System of a Down promował swoją pierwszą płytę, grając jako support Slayer’a w Katowickim Spodku, muzyka zespołu bardzo nie przypadła do gustu polskiej publice (KLIK FOTO). 
System Of A Down – niewiele wiem o tym zespole, więc nie będe długo się nad nimi rozczulał, grać to może potrafią, ale w ogóle nie pasowali do reszty zespołów i to nie jest tylko moje zdanie. Ich muzykę określam jako orientalny hard-core. Publiczność reagowała jedynie kiedy gitarzysta skandował: SLAYER! SLAYER! SLAYER! Wokalista oberwał jabłkiem albo bułką. Ubrani byli, jakby uciekli z zakładu specjalnego, wokalista w jakieś srebrne wdzianko (w sam raz na techno imprezkę), gitarzysta półnagi ze srebrnym makijażem, basista miał podbite oko, a perkusista miał irokeza na głowie – sami przyznacie, że tam nie pasowali. Skończyli grać o 19.30… (KLIK)
Efekt? SOAD jak do tej pory (koniec roku 2011) nie zawitał w Polsce. Gratuluję!
Wybór od mjg.


BAND: System of a Down
SONG: P.L.U.C.K.
ALBUM: System of a Down

YEAR: 1998


Spójrzmy prawdzie w oczy – skołowałem i przesłuchałem ten album Spark Is a Diamond tylko po to, żeby móc wrzucić na bloga ten kawałek. Nuta rewelacyjna, a dodatkowo postać Alison Bellavance… Grzywka, sukienka w groszki, różowe korale, z pod sweterka wystaje spory tatuaż i do tego dziewczyna growlem zapodaje. No, po prostu odlot, Kobieta-Rakieta normalnie! Na krążku najlepiej wpadający w ucho jest prezentowany dziś kawałek, ale wszystkie są w dechę i nóżka przytupuje. Ten sam zestaw charakterystycznie przesterowanej gitary, jeszcze charakterystyczniej przesterowanego wokalu i chwytliwych zagrywek perkusyjnych. Słuchać, co popadnie! Niestety po przesłuchaniu krążka przyszło mi do głowy, że ta stylistyka jest bardzo zabawna, ale bardzo jednolita i niecierpiąca odstępstw, co może łatwo poskutkować ślepym zaułkiem. Pogrzebałem, pogrzebałem i niestety okazało się, że się nie myliłem… Strona na myspace jest, ale już od dwóch lat chyba pojawiają się komentarze z serii „sorry you guys broke up”. A tak chciałem koncert… I blisko by mieli z Philadelphii. Ciekawostka: jak twierdzi youtube, teledysk do dzisiejszego utworu zmajstrował niejaki Adam Kobylarz.

P.S. Ostrzegam, że dzisiejszy utwór należy wg mojej klasyfikacji do kategorii tzw. „mózgojebów”, czyli że za każdym razem jak sobie o nim przypomnę/na niego się nadzieję, to mam kilka dni z głowy, a raczej kilka dni w głowie. Poważnie naraziłem się Pewnej Osobie, zaraziwszy nim Jej Faceta, którego prawie chciała przez to z domu wyścigać.

Selekcja gościnna by Goose.



BAND: Spark is a Diamond
SONG: Check Your Lease, You’re in Fuck City
ALBUM: Try This on for Size
YEAR: 2008



  • RSS