bns blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: relax

Mam zasadę, że nie wrzucam tutaj składanek, „debestów” i antologii, ale dziś zrobię wyjątek, ponieważ chciałem zaprezentować coś z kategorii „newyorkiana”, a oryginał wyszedł pierwotnie chyba tylko jako singiel. „Debest” dotyczy Bena E. Kinga. Jeżeli Wam to nic nie mówi, to proponuję sobie przyjmnieć Stand by Me. To oryginalne.
Mimo że King urodził się w Północnej Karolinie, a już w latach 60. zamieszkał w New Jersey, jakiś czas przemieszkał w dzielnicy Harlem i stworzył dzisiejszą, świetną piosenkę o jej bardziej wschodnim, latynoskim fragmencie. Kawałek opowiada o tamtejszym egzotycznym kwiecie, który kwitnie wyłącznie w nocy, przebijając się przez beton Manhattanu. Tak to już jest z tutejszymi kwiatami… Nie wiem, czy Kingowi chodziło  o jakiś konkretny kwiat, ale jeżeli tak, to po takim prezencie kwiat z pewnością dał się zerwać i przesadzić do jego ogródka.
Składaneczkę warto przesłuchać całą. Ben E. King jest świetnym piosenkarzem, więc dużo tu świetnych „oldies”. Nie można przecież nie lubić takich kawałków jak Dream Lover, Stand by Me właśnie, Will You Still Love Me Tomorrow czy Young Boy Blues.


BAND: Ben E. King
SONG: Spanish Harlem
ALBUM: Ben E. King – The Ultimate Collection
YEAR: 1960/1990
Rocznik ’88, A$AP Rocky (Rakim Mayers), prosto z Harlemu. Strasznie specyficzna płyta, a raczej mixtape, wydany w październiku 2011 – LiveLoveA$AP. Bardzo szybko zdobyła ogólne uznanie, a sam A$AP nominowany został do BBC Sound of 2012. Co do samego Rakima, swoje imię otrzymał na cześć duetu Eric B. & Rakim. Gdy miał 12 lat jego ojciec poszedł siedzieć za narkotyki, a w rok później zabity został jego starszy brat. Zdarzenia te zmotywowały młodego Rakima, by poświęcić się rapowaniu.
Ale wracając do płyty. Jest to naprawdę dobry krążek. Kawałki są niestety stosunkowo krótkie (okolice 3 minut prawie każdy), ale jednocześnie są naprawdę świetne. Z płyty polecam najbardziej Wassup oraz Deamons (KLIK - genialny podkład). LiveLoveA$AP rozpoczyna się świetnym utworem Palace, na który również warto zwrócić uwagę (czasem wydaje mi się, iż A$AP flow ma nieco podobne do Memphis Bleek).
Wybór od mjg.

BAND: A$AP Rocky
SONG: Wassup
ALBUM: LiveLoveA$AP

YEAR: 2011

Classified. Canada i rap. Szybciutko spieszę z wyjaśnieniem, że Loyd Boyd raper i producent muzyczny kolorem skóry bliższy Eminemowi niż Snoop Doggowi. Na jakość muzyki zupełnie to nie wpływa. Koleżka dużo pracuje a czy dobrze, to polecam sprawdzić. Jak dla mnie jest to miła odmiana dla MTV rapu do pizzy serwowanego. Z ośmiu płyt wybieram pierwszą z góry i z ciekawości zaczynam przesłuchiwać, co może być na krążku o wdzięcznym tytule Boy-Cott in The Industry. Zaczynamy z chórkiem It’s Just My Opinion, nie mogąc się oprzeć wrażeniu delikatnych skrzypiec w tle. Latynoskie klimaty i subtelny kobiecy głos dodają pikanterii w kawałku Problems.
Cały album oceniam polecając No Mistakes na spróbowanie Calssified.

z przyjemnością  przesłuchała panipilarz
BAND: Calssified
SONG: No Mistake
ALBUM: Boy-Cott in The Industry
YEAR: 2005
Mając jeszcze naście lat bywał w towarzystwie sound systemu The Wild Bunch, który w okolicy 1987 rok przekształcił się w Massive Attack (BLOG). Jego debiutem był pierwszy album Massive Attack o tytule Blue Lines z 1991 roku, gdzie rapował w kawałkach Five Man ArmyBlue Lines i Daydreaming. Jednakże jego solowy krążek ukazał się dopiero w roku 1995 – pierwszy album Andrew „Tricky” Thaws nosił tytuł Maxinquaye i z miejsca stał się hitem: wielokrotnie wspominany w rankingach przez magazyny Q i Rolling Stone, najlepszy album roku 1995 według NME, a także czołowe miejsca w zestawieniach najlepszych albumów lat 90-tych.
Dzisiejszy utwór pokazuje, że nie jest to zwykła płyta. Kawałek na ponad 7 minut? Rzadko spotykane zjawisko. Do tego warto dorzucić Hell is Round the Corner.

Wybór od mjg.

BAND: Tricky
SONG: Aftermath
ALBUM: Maxinquaye

YEAR: 1996

Po pierwsze – okładka. Po drugie – jeden kawałek na całej płycie. Po trzecie – muzyka. Krążek The Valley Path to prawie 40 minut genialnego grania. Jest to wyrób autorstwa zespołu z Marion z Północnej Karoliny - USX (lub inaczej U.S. Christmas). Na pewno jest to perełka na blogu. Krążek wydany został 31 maja 2011 roku.
Płytę można podzielić na części – pierwsza kończy się w okolicy 11 minuty. Druga zaczyna się w okolicy 14 minuty aż do 19 minuty (zdecydowanie najlepszy fragment). Chwilę przed 22 minutą jest początek trzeciej części (genialne gitary w 23:40). Wkrótce po 27 minucie przechodzimy do części czwartej. Od 34 minuty rozpoczyna się zakończenie płyty częścią piątą (chyba lepiej tej płyty zakończyć się nie dało – drugi najlepszy fragment The Valley Path).
Wybór od mjg.

BAND: USX
SONG: The Valley Path
ALBUM: The Valley Path

YEAR: 2011

Elodia to bodaj najważniejsza płyta w historii szwajcarskiego zespołu Lacrimosa. Jest to krążek, który pozowlił zespołowi na wejście w obszary nieco poważniejszej muzyki. Głównym kompozytorem płyty jest lider Lacrimosa’y, Tilo Wolff, a nagrana została ona przy współudziale London Symphony Orchestra, Rosenberg Ensemble i Hamburg State Opera. Dzisiejszy kawałek, Am Ende Der Stille (Na końcu ciszy), to utwór otwierający albumu – bardzo długi (8 minut), ale mocno zróżnicowany. Osobiście bardzo nie lubię w nim fortepianu (brzmi on bardzo syntetycznie), ale partie napisane dla orkiestry są wręcz genialne – polecam szczególnie fragment od 5 minuty. Do tego warto przesłuchać Halt Mich (Trzymaj mnie) oraz Alleine Zu Zweit (Samotni razem).
Płyta Elodia to album koncepcyjny, podzielony na 3 akty. Pierwszy opisuje gasnącą miłość, drugi separację, natomiast trzeci zaczyna się rekwiemem, choć samo zakończenie pozostawia nadzieję.
Wybór od mjg.

BAND: Lacrimosa
SONG: Am Ende Der Stille
ALBUM: Elodia

YEAR: 1999

Szósty krążek Katarzyny Nosowskiej, która już pojawiła się na blogu TU jako wokalistka zespołu Hey, pojawił się na rynku 23 września 2011 roku. Bardzo szybko krążek 8 trafił na pierwsze miejsce list sprzedaży, a do końca roku otrzymał status platyny. Czy jest to dobra płyta? Tak, jest. Bardzo stonowana, stosunkowo spokojna. Sporo elektroniki, ale to nie przeszkadza. Stylowo chyba trochę podobne do utworów Moniki Brodki. Ulubione utwory to O lesie (świetne, bardzo optymistyczne zakończenie płyty), ambientowy Tęten oraz świetny singiel promo Nomada (premiera w Trójce 22 sierpnia 2011 roku). Do tego można jeszcze dorzucić Polska Ziarno. Generalnie płyty słucha się dość dobrze, ale bez wielkich hitów.
Wybór od mjg.

BAND: Nosowska
SONG: Nomada
ALBUM: 8

YEAR: 2011

Najbardziej znany kawałek nieistniejącego już, brytyjskiego zespołu Faithless (zakończyli działalność w pierwszej połowie 2011 roku) to Insomnia z albumu Reverence z roku 1996 (świetne wstawki mówione/rapowane Maxi Jazz’a). Płyta ta, to pierwszy krążek w dorobku zespołu. Trochę znośnego trip-hop’u, ale bez rewelacji. Na kawałku Flowerstand Man gościnnie pojawiła się Dido (w pełni Dido Florian Cloud de Bounevialle O’Malley Armstrong, to młodsza siostra Rollo, który w Faithless zajmował się wraz z Sister Bliss produkcją i komponowaniem). Z płyty polecam (poza końcówką kawałka Insomnia, bo na płycie trwa on aż 8 minut, z czego mniej-więcej 3 pierwsze są zbędne) utwory Don’t Leave oraz Reverence.

Wybór od mjg.

BAND: Faithless
SONG: Insomnia
ALBUM: Reverence

YEAR: 1996


Spójrzmy prawdzie w oczy: nie lubię popu lat 80. Drażnią mnie charakterystyczne brzmienia gitary i perkusji, nie przepadam za ówczesnym wydaniem elektroniki. Ale są pojedyncze wyjątki. Na dziś kawałek, który – jak pamiętam – podobał mi się jeszcze jako małemu brzdącowi. Zawsze cieszyłem się z jego pojawienia na jakiejkolwiek antenie, ale dużo fajniej, jeśli była to antena telewizyjna, bo do kawałka jest też jeden z moich ulubionych teledysków. Bo fajny i mam do niego sentyment. Reszta albumu akceptowalna, w sumie nie bolała. Może będzie do mój pierwszy krok do przyzwyczajenia się do 80′s pop. Poza tym dobry rocznik…

Selekcja gościnna by Goose.
BAND: The Alan Parsons Project
SONG: Don’t Answer Me
ALBUM: Ammonia Avenue
YEAR: 1984



Zespół God is an Astronaut powstał w roku 2002 w Irlandii. Sama nazwa pochodzi z filmu Nightbreed (z polska Nocne Plemię), a chłopaki w sumie grają adekwatnie do tego jak się nazywają. Bardzo kosmiczna, nieco trip-hop’owa, nieco indie muzyka. Jak dla mnie, genialny podkład do relaksu. Dzisiaj proponuję kawałek Fragile i All is Violent, All is Bright z płyty All is Violent, All is Bright z roku 2005. Dodatkowo, na koniec Suicide by Star jest spoko podwójna stopka, a na Dust and Echoes bardzo interesująco zgrana perkusja z linią basową.
Z ciekawostek – zespół gra koncerty oparte nie tylko o muzykę, lecz i część wizualną. Ponoć każdy z granych utworów posiada swoją własną oprawę wideo. Gdy na początku 2008 roku kończyli swoją trasę po USA, z ich samochodu podczas postoju w New Jersey skradziono sprzęt warty 20 tysięcy dolarów. Ponieważ sama organizacja trasy kosztowała 20 tysięcy, stąd jej koszta nagle podwoiły się.
Wybór od mjg.


BAND: God is an Astronaut
SONG: Fragile
ALBUM: All is Violent, All is Bright

YEAR: 2005


  • RSS