bns blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: hard-rock

Slippery When Wet to trzeci studyjny album formacji Johna Bongioviego (później został Jonem Bon Jovi). Poprzednie krążki, raczej niskich lotów, nie przysporzyły chłopakom sławy, a wręcz utrudniały dalszy rozwój kariery. Dopiero współpraca z średnio znanym wtedy jeszcze producentem otworzyła im drzwi do sukcesu. Ten okazał się taki, jakiego raczej nie mogli się spodziewać – 25 milionów sprzedanych egzemplarzy na całym świecie, co uczyniło ją najlepiej sprzedającą się z całego dorobku.  Początkowo nie mieli za bardzo pomysłu na tytuł,dlatego dzień w dzień szukali inspiracji w nocnym klubie i pomysł przyszedł sam. Na pierwszy rzut okładka miała wyglądać więc jak ta u góry, po prawej, niestety Bon Jovi nie polubił różowej ramki i mamy czarny, mokry worek na śmieci (za to w Japonii bardzo polubili i większość wydań jest właśnie z taką).
Jeśli chodzi o zawartość, to takich hitów jak Livin’ on a Prayer, czy You Give Love a Bad Name chyba nie muszę za bardzo przedstawiać. Mogę nawet powiedzieć, że jeśli ktoś je polubił to na pewno cała reszta też przypadnie mu do gustu. Płyta przeznaczona do słuchania w całości, bez wyjątku. Mamy i mocnego rocka i ballady i coś pośredniego, własnie jak dzisiejsze, świetne Wanted Dead or Alive 

BAND: Bon Jovi
SONG: Wanted Dead or Alive
ALBUM: Slippery When Wet
YEAR: 1986

Jeden z „tych zespołów”, legendy rocka. Chłopaki z Londynu, którzy dziś prezentowanym hitem zdrowo namieszali. W pewnym sensie faktycznie stworzyli hymn swojego pokolenia, a starch poprosili, żeby się grzecznie „ffffff….ade away”. Ale tak szczerze mówiąc, to nie jestem wielkim fanem ich twórczości – raczej mnie nudzą. A na dzisiejszym albumie z niezłych rzeczy to jeszcze I don’t Mind (może dlatego, że Jamesa Browna, a nie ich), Please, Please, Please (ta sama sytuacja). No sami widzicie: z piosenek The Who najbardziej lubię te, które nie są The Who. Ode mnie szacun właściwie tylko za nieśmiertelny przebój.
Selekcja gościnna by Goose


BAND: The Who
SONG: My Generation
ALBUM: My Generation

YEAR: 1965


Ze względu na współczynnik zajebistości nie mieszczący się na żadnych standardowych wykresach, nie rozumiem zupełnie, jakim cudem ten zespół nie trafił jeszcze na bloga. Nie ma się co rozpisywać! Na dziś jeden z najlepszych utworów rockowych evar, wykonywany przez jeden z najlepszych zespołów rockowych evar, z albumu z superwybitną okładką. Takie kiedyś były intra do albumów, proszę państwa!!!

Selekcja gościnna by Goose.


BAND: Led Zeppelin
SONG: Whole Lotta Love
ALBUM: II

YEAR: 1969




OK, widzę, że jak Goose nie zrobi, to samo się nie zrobi… Pardon za opóźnienie, trochę było zajęć ostatnio, a w dodatku musiałem opracować alternatywną metodę dostawania się do edycji notatek, bo mój netbook postanowił nie wyświetlać linku do logowania i edycji na stronie głównej bloga. Na chybcika nieco, bo dziś też jest co robić.

Do rzeczy. Youthanasia  jest szóstym albumem amerykańskiej grupy Megadeth. Dobry, równy heavy metal, czy też może thrash metal, jak se kto woli. Nie ma czasu pisać, ale na dziś ze wspomnianego albumu jedna z bardzo niewielu piosenek z francuskim tytułem, które lubię. Okładka albumu kiedyś znalazła się w zestawieniu najlepszych okładek evar, ale nie pamiętam, co to za zestawienie. Słuchać. 

Selekcja gościnna by Goose


BAND: Megadeth
SONG: A Tout le Monde
ALBUM: Youthanasia
Żeby ładnie przedstawić chłopaków z Australii może zacznę od tego, że lubią grać w stylu lat 70tych, a ich producentem jest pan Dave Sardy (producent m.in. Marilyna Mansona czy Oasis). Pytanie jednak jest takie, czy można się sugerować sławnym nazwiskiem i sukcesem innych podopiecznych? Otóż i tak i nie. Z jednej strony band ma naprawdę chwytliwe i wpadające w ucho po pierwszym przesłuchaniu kawałki takie jak właśnie Rollover DJ, czy Last Chance ale jak na jedna płytę stanowczo jest ich za mało. Nie rozumiem po co połowa krążka zapchana jest balladami, które ewidentnie nie są ich mocną stroną. W piosenkach typu Radio Song i innych smutasach  na dobitkę słychać jak na talerzu bardzo mocne inspiracje Beatlesami nie dokońca jednak udane. Szkoda, bo zespół ma potencjał, świetny wokal i mocne gitarki. Trochę oryginalności i może urodziłoby się parę kolejnych świetnych kawałków.

Wybór od elanor.
BAND: Jet
SONG: Rollover DJ
ALBUM: Get Born
YEAR: 2003

Dzis wypadają 43 urodziny Dave’a Grohl’a oraz pierwsze urodziny bloga. Stąd w tym miejscu chciałem ogłoscic, iż blog kończy swoją dotychczasową działalnosc, przynajmniej w takiej formie, jak obecnie. Po pierwsze, koniec zasady jedna notatka na jeden dzień. Po drugie, koniec zasady, iż jeden zespół może się na blogu pojawic tylko raz. Dodatkowo pojawią się też najprawdopodobniej single, dema i EPki, bowiem czasem zdarza się dobry kawałek, ale płyty pełnej nie da się znaleźc. Jednoczesnie chciałbym podziękowac za współpracę Goose oraz Elanor, a także powitac nowego, czwartego redaktora bloga, który (a raczej która) mam nadzieję niebawem się pokaże z wpisem. Pełna lista zespołów, które ukazały się na blogu znajduje się we wpisie TU.
Kim jest Dave Grohl? Były perkusista Nirvana’y oraz lider zespołu Foo Fighters. Co Grohl ma wspólnego z projektem Probot? Jesli jestes wielką gwiazdą rock’a, to cóż lepszego można zrobic, niż zaprosic swoich ulubionych muzyków do nagrania wspólnej płyty? Dave to własnie zrobił, i tak oto powstał krążek z takimi gwiazdami jak Lemmy (Motorhead), Max Cavalera (ex-Sepultura, Cavalera Conspiracy, Soulfly), King Diamond czy Jack Black (Tenacious D).
Wybór od mjg.

BAND: Probot
SONG: Shake Your Blood
ALBUM: Probot

YEAR: 2004

MC5 to zamierzchła historia z Detroit (Motor City Five). Tworzyciele kontrkultury ponoć. Teraz niby też grają, ale wiecie, jak to jest z reunionami. Zwłaszcza jak 2/5 zespołu zmarły na zawał serca. W każdym razie fajnie grali, słychać, że potrafili na koncertach namieszać.
Selekcja gościnna by Goose.



BAND: MC5
SONG: Rocket Reducer No. 62 (Rama Lama Fa Fa Fa)
ALBUM: Kick out the Jams

YEAR: 1969

Stosunkowo świeże bułeczki, bo z końca września 2011 – najnowszy album byłego wokalisty Skid Row, pana Sebastian’a Bach’a, czyli Kicking & Screaming. Bardzo dobry hard rock’owo-heavy metal’owy krążek. Z ciekawostek, w kawałku TunnelVision gościnnie John 5 (były gitarzysta Marilyn Manson, Rob Zombie). Dodatkowo, pani z wideo do Kicking & Screaming to Minnie Gupta - aktualna partnerka Sebastian’a. Poza tytułowym Kicking & Screaming polecam jeszcze I’m Alive.

Wybór od mjg.

BAND: Sebastian Bach
SONG: Kicking & Screaming
ALBUM: Kicking & Screaming

YEAR: 2011



Dzisiejsza składanka jest bezapelacyjnie jedną z moich ulubionych. To kompilacja świątecznych piosenek granych przez heavy metalowych czy tam hard rockowych muzyków w ich wlasnej interpretacji. Mamy tu oczywiście członków Korn, Motorhead, Foo Fighters czy Black Sabbath oraz wiele, wiele innych. 
Wybór pd elanor.

BAND: Various Artist
SONG: We Wish You a Merry Xmas
ALBUM: We Wish You a Metal Xmas
YEAR: 2008

W roku 2007 pojawił się teledysk Almost Easy z raczej kiepskim wideo, ale z interesującą oprawą muzyczną. To było moje pierwsze spotkanie z Avenged Sevenfold (znani też jako A7X), mimo tego, że chłopaki mieli już na koncie 3 płyty długogrające, a poprzednia (City of Evil) była wydana przez Warner Bros. (dodatkowo, by poprawić na nią wokale, M. Shadows chodził na „korki” do Ron’a Anderson’a - były trener m.in. Axl’a Rose’a z Guns’n'Roses oraz Chris’a Cornell’a z Soundgarden i Audioslave).
Płyta Avenged Sevenfold jest według mnie mocno eksperymentalna. Wokale bardzo podobne do Daivid’a Draiman’a z Disturbed, gdzie obok mocno brudnych partii, mamy bardzo melodyjne fragmenty. Bardzo charakterystyczny sposób śpiewu. Do tego mamy przemieszane gitarowe zagrywki typowe dla heavy metal’u i metalcore’u, z lekką domieszką hard rock’a. Kawałki są mocno niejednolite, pomieszane (część osób zarzuca krążkowi zbytnią rozbieżność, brak celu i spójności). Mimo generalnie mało pozytywnych recenzji, uważam, że jest to całkiem przyjemne słuchadełko.
Aż do albumu Avenged Sevenfold włącznie, wszystkie nagrywane były w praktycznie nie zmienionym składzie (po pierwszej płycie wymiana basisty na Johnny’ego Christ’a). Jednakże 28 września 2009 roku perkusista The Rev (widać go na dzisiejszym wideo) znaleziony został martwy w swoim domu (28 lat). Mimo wstępnego ogłoszenia zgonu z powodów naturalnych, autopsja wykonana 30 grudnia 2009 nie była jednoznaczna. 9 czerwca 2010 roku opublikowano, iż powodem śmierci była intoksykacja różnymi lekami, m.in. Valium i Oksykodon (silny opioidowy lek przeciwbólowy) w połączeniu z alkoholem. James „The Rev” Sullivan pochowany został 5 stycznia 2010 roku, a zespół dedykował mu album Nightmare (również 2010 rok).

Wybór od mjg.

BAND: Avenged Sevenfold
SONG: Almost Easy
ALBUM: Avenged Sevenfold

YEAR: 2007


  • RSS