bns blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: classics

Cream to produkt z Wielkiej Brytanii, który wszedł na stałe do historii rocka. Najbardziej obecnie rozpoznawalne nazwisko w grupie to Eric Clapton – człowiek-instytucja, który występował już na blogu solo, oraz w ramach grupy Derek and The Dominos z doskonałym utworem Layla. Był to czas przed jego autokastracją i przeskokiem na zabawy wielce akustyczne. Na Disraeli Gears mamy do czynienia z rockiem czasem bardziej bluesowym, a czasem bardziej psychodelicznym (co wymownie sugeruje okładka). Krążek uplasował się na 114. miejscu listy 500 najlepszych albumów wszechczasów magazynu Rolling Stone, co wydaje się sporym osiągnięciem, biorąc pod uwagę, że nagrywano go podobno raptem trzy dni. Nazwijcie mnie profanem, ale nie powalił mnie ten krążek. Solidna robota, ale skarpetki nie spadają. Wokal umiarkowanie ciekawy, a we wszystkim na mój gust trochę za mało pazura. Najciekawsze są partie, kiedy grupa przechodzi w zbiorową improwizację. Lekkie rozczarowanie jak na markę, którą stanowi legendarne Cream. Ale w tym wszystkim jest jeden skarb – prezentowane Sunshine of Your Love, czyli jeden z najlepszych riffów eva, numer 65 na liście najlepszych piosenek wszechczasów Rolling Stone i różne inne numery w fafnastu innych rankingach.
Swoje preferencje określiłem dość wyraźnie, ale reszta też nie boli. Strange Brew brzmi dobrze, Tales of Brave Ulysses też, a Take It Back ma najbardziej klasycznie rockowe brzmienie na krążku – na tym nie można się przejechać.

BAND: Cream
SONG: Sunshine of Your Love
ALBUM: Disraeli Gears
YEAR: 1967
Mam zasadę, że nie wrzucam tutaj składanek, „debestów” i antologii, ale dziś zrobię wyjątek, ponieważ chciałem zaprezentować coś z kategorii „newyorkiana”, a oryginał wyszedł pierwotnie chyba tylko jako singiel. „Debest” dotyczy Bena E. Kinga. Jeżeli Wam to nic nie mówi, to proponuję sobie przyjmnieć Stand by Me. To oryginalne.
Mimo że King urodził się w Północnej Karolinie, a już w latach 60. zamieszkał w New Jersey, jakiś czas przemieszkał w dzielnicy Harlem i stworzył dzisiejszą, świetną piosenkę o jej bardziej wschodnim, latynoskim fragmencie. Kawałek opowiada o tamtejszym egzotycznym kwiecie, który kwitnie wyłącznie w nocy, przebijając się przez beton Manhattanu. Tak to już jest z tutejszymi kwiatami… Nie wiem, czy Kingowi chodziło  o jakiś konkretny kwiat, ale jeżeli tak, to po takim prezencie kwiat z pewnością dał się zerwać i przesadzić do jego ogródka.
Składaneczkę warto przesłuchać całą. Ben E. King jest świetnym piosenkarzem, więc dużo tu świetnych „oldies”. Nie można przecież nie lubić takich kawałków jak Dream Lover, Stand by Me właśnie, Will You Still Love Me Tomorrow czy Young Boy Blues.


BAND: Ben E. King
SONG: Spanish Harlem
ALBUM: Ben E. King – The Ultimate Collection
YEAR: 1960/1990


Dziś niby filmowo, ale właściwie to nie do końca. I w pewnym sensie powtórka, bo ten temat muzyczny już się właściwie pojawił…

Andy Williams nagrał wokalną wersję skomponowanego przez Nino Rotę tematu z Ojca chrzestnego (tzn. Love Theme from The Godfather) pod tytułem Speak Softly Love. Ma toto nawet swoją stronę na wiki, na której jest napisane, że to utwór z albumu The Godfather (soundtrack), który już na blogu był. Problem w tym, że… o ile mnie się coś na mózg nie rzuciło, tej piosenki wcale na płycie nie ma! Jest tylko standardowy instrumental. Stąd też, żeby mi się luźne kawałki po dysku nie rozbijały, zlokalizowałem utwór na dziś prezentowanej składance i pozyskałem ją spiesznie.

No… Tak więc dzisiejszy kawałek jest fajny, mimo że patetyczny. Na składance jest jeszcze kilka fajnych rzeczy, ale główny cel tej kompilacji to chyba jednak przypominanie jak przeraźliwie nudne potrafiły być wszelkiego rodzaju sinatroidy znalazłszy się poza obszarem swoich największych szlagierów.

Selekcja gościnna by Goose.


BAND: Andy Williams
SONG: Speak Softly Love
ALBUM: 16 Biggest Hits
YEAR: 1972



Dokładnie 10 lat temu zmarł lider jednego z najważniejszych polskich zespołów rockowych – Grzegorz Ciechowski (ARTYKUŁ). Dzisiejszy krążek, Masakra, to ostatnia płyta w dorobku kapeli. Ma ona nieco inne, miejscami elektroniczne brzmienie. Na albumie znajdują się dwa bardzo rozpoznawalne utowry – Odchodząc i Mamona. Dodatkowo warto wspomnieć o Raz na milion lat oraz Strażnik snu.
W roku 2003 pojawił sie box Republiki zawierający wszystkie 13 płyt zespołu. W przypadku Masakry, krążek został rozszerzony o dodatkowe utwory – Moja Angelika (skomponowany do filmu o tym samym tytule), Nie pójdę do szkoły (utwór na 20-lecie Republiki), Śmierć w bikini (remix 2001) oraz Biała flaga (remix 2001). Na pewno na wszystkie z nich warto zwrócić uwagę (jeśli ma się taką możliwość).
Wybór od mjg.

BAND: Republika
SONG: Odchodząc
ALBUM: Masakra

YEAR: 1998

Na dziś klasyk z okresu rozkwitu nu-metalu. Post-grunge’owy Staind i ich największy hit Outside z płyty Breaking the Cycle z 2001 roku.
Wybór od mjg.



BAND: Staind
SONG: Outside
ALBUM: Break the Cycle

YEAR: 2001



Klasyka (bardzo młoda co prawda) rapu – utwór Ms. Jackson duetu OutKast z równie klasycznego albumu Stankonia. Sampel do tego kawałka pochodzi z Strawberry Letter #23 repertuaru The Brothers Johnson. Warto też skosztowac kawałka So Fresh, So Clean. Krążek Stankonia jest na 359 miejscu listy 500 najlepszych albumów gazetki Rolling Stone.
Wybór od mjg.



BAND: OutKast
SONG: Ms. Jackson
ALBUM: Stankonia

YEAR: 2000

Dzis swietujemy 65 urodziny Freddy’iego Mercury’ego, wokalisty zespoły Queen.
Wybór od mjg.


BAND: Queen
SONG: Bohemian Rhapsody
ALBUM: A Night at the Opera
YEAR: 1975
Po raz kolejny zaglądamy w lata 70-te i muzyk, który aż ciężko uwierzyć, że już od tylu lat działa aktywnie (1969 rok pierwszy longplay), czyli Elton John. Po raz kolejny trafia nam się również krążek z 500-tki Rolling Stone’a, bowiem Honky Chateau zajęło 357 miejsce na liście. Ponoć krążek ten uważany jest za najbardziej udane dzieło Sir Elton’a John’a. Rzeczywiście, znajduje się na nim trochę naprawdę dobrych kompozycji (tak jak dzisiejszy Rocket Man, którego jest wręcz klasykiem), ale osobiście nie rozpływałbym się aż tak nad albumem. Wspominając jeszcze osiągnięcia płyty, Honky Chateau zajęło 1 miejsce na liście Billboard’u w USA.

Wybór od mjg.


BAND: Elton John
SONG: Rocket Man
ALBUM: Honky Chateau
YEAR: 1972
Dzisiejszy album to klasyk muzyki alternatywnej – Mellon Collie and the Infinite Sadness zespołu The Smashing Pumpkins. Krążek nagrany został w roku 1995 i jest to efekt rocznego komponowania. Na album Bill Corgan (wokal, gitara, keyboard – generalnie frontman) napisał ponoć aż 56 utworów, z czego wybranych zostało 28, tworząc ten naprawdę dobry dwupłytowy, koncepcyjny album. Założeniem Mellon Collie… było takie połączenie piosenek, by obrazowały cykl życia i śmierci. Fragmenty mocne przeplatają się z delikatnymi, np. zaraz po Bullet with Butterfly Wings (wraz z Tonight, Tonight najlepsze dwa kawalki albumu) mamy delikatny No Forgive. Na pewno jest to najbardziej pełny i kompletny krążek The Smashing Pumpkins (swoją drogą, ciekawe jak to jest wiedzieć, że osiągnęło się jakiś poziom, którego nie da się już przekroczyć – np. pan Cobain wyjątkowo źle zniósł taką wiedzę). Komercyjnie Mellon Collie… okazało się być wielkim sukcesem – 9-krotna platyna w USA, numer 1 Billboard’u oraz tytuł najlepiej sprzedającego się albumu dekady (w roku 1995). Single z płyty (aż pięć) również świetnie się sprzedawały – Bullet with Butterfly Wings, 1979, Tonight, Tonight (genialne wideo – docenione przez ogół publiczności), Zero, Muzzle i Thirty-Three, gdzie trzy pierwsze osiągnęły złoto, a wszystkie (poza okrutnie słabym Zero) były w top 40.
Mimo gigantycznej popularności The Smashing Pumpkins i wielkich sukcesów, podczas trasy koncertowej zdarzyły się dwie tragiczne rzeczy. W maju 1996 roku, podczas koncertu w zamkniętej sali w Dublinie, podczas pogo (mimo próśb zespołu o spokój) zadeptana na śmierć została 17-letnia dziewczyna. Po tym incydencie The Smashing Pumpkins nalegali na koncerty plenerowe. 11 lipca 1996 roku, koncertowy keyboardzista Jonathan Melovin zmarł w wyniku przedawkowania heroiny, w wyniku czego perkusista Jimmy Chamberlin trafił do więzienia za posiadanie narkotyków. Zespół kontynuował trasę z dwoma zastępczymi muzykami, czego później Corgan bardzo żałował mówiąc, iż ucierpiał na tym zespół i muzyka. The Smashing Pumpkins nie zostali zaproszenie na pogrzeb Melovin’a. Według zespołu, Chamberlin i Melovin już wcześniej przedawkowywali heroinę, przez co Melovin został usunięty z kapeli, lecz w związku z trasą koncertową, wciąż z nimi podróżował. Chamberlin wyleciał dopiero po śmierci keyboardzisty.
Według mnie, mocną stroną albumu są lekkie kawałki, natomiast słabą – mocne, choć bardzo z tego trendu wybija się Bullet with Butterfly Wings. Ciężko wymieniać wszystkie dobre utwory, więc generalnie polecam wszystkie single poza Zero. Plus We Only Come Out at Night. Bardzo fajny, prosty i pozytywny kawałek.
Nawet jeśli się nie lubi wokalu Corgan’a, to jednak jest to pewien istotny kawałek historii muzyki, który trzeba przesłuchać choć raz. Album ma 487 miejsce w 500 najlepszych albumach Rolling Stone’a.
Wybór od mjg.

BAND: The Smashing Pumpkins
SONG: Tonight, Tonight
ALBUM: Mellon Collie and the Infinite Sadness
YEAR: 1995
Wielkie płyty mają to do siebie, że mają wielkie (w sensie obszerne) historie. Tak też jest z albumem The Joshua Tree, który otworzył dla U2 drzwi do międzynarodowej kariery. Ponad 25 milionów sprzedanych egzemplarzy na całym świecie robi wrażenie (według certyfikacji RIAA, U2 zajmuje 47 miejsce). Krążek zajmuje 25 miejsce na top 500 magazynu Rolling Stone.

Ale Bono i tak wciąż nie znalazł tego co szuka (TU)…

Wybór od mjg.

BAND: U2
SONG: Where the Streets Have No Name
ALBUM: The Joshua Tree
YEAR: 1987

  • RSS