bns blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2011

Po zawieszeniu działalności przez System of a Down w roku 2006, Serj Tankian (głównie wokalista) zajął się swoim albumem solowym. W efekcie, 22 października 2007 roku otrzymaliśmy produkt o nazwie Elect the Dead. Nie jest to nudny krążek i stylistycznie do System of a Down raczej nie nawiązuje. Okazuje się, że Serj najlepiej czuje się w alternatywnym rock’u, czasem pozwalając sobie na dziwniejsze eksperymenty (np. Praise the Lord and Pass the Ammunition). Na pewno stawia na mocne przejścia przeplatane z melodyjnymi refrenami, co sprawdza się całkiem nieźle – Beethoven’s Cunt, Sky is Over, Baby oraz Feed Us to na pewno moi faworyci na Elect the Dead.
Przy okazji wypadałoby mi napisać, iż w roku 2010 ukazał się krążek Elect the Dead Symphony, który miejscami robi naprawdę duże wrażenie – chociażby Feed Us w wersji symfonicznej TU, gdzie utwór został rozszerzony aż do 7 minut. Album koncertowy z 16 marca 2009 w Auckland Town Hall (Auckland, Nowa Zelandia) został nagrany przy udziale Auckland Philharmonia Orchestra.

Wybór od mjg.


BAND: Serj Tankian
SONG: Feed Us
ALBUM: Elect the Dead

YEAR: 2007

Podobnie jak wszystkie poprzednie albumy, tak i Hypnotize zostało wyprodukowane przez Rick’a Rubin’a. Standardem na wszystkich albumach System of a Down jest mocne kopnięcie użytkownika na start (poza intro na Mezmerize mamy kolejno Suite-Pee, Prison Song, Chic’n'Stu, ewntualnie B.Y.O.B. z Mezmerize) i tak mamy i tu – kawałek Attack na Hypnotize otwiera płytę. Utwór ten zapowiada, że na tym krążku będziemy się mogli spodziewać nieco mocniejszego grania. Jest to chyba powrót do nieco odświeżonego klimatu pierwszej płyty. Z Hypnotize na pewno warto posłuchać kawałka Hypnotize i nieco słabszych Stealing Society oraz Holy Mountains. Z albumu bardzo znany jest singiel Lonely Day z wokalami TYLKO Malakian’a, za którym jakoś aż tak nie przepadam. Może dlatego, iż sporo osób kojarzy System of a Down właśnie z tym kawałkiem, co jest nieco mylące. Na koniec zostaje jeszcze druga część Soldier Side - zdecydowanie polecam.
A tak poza tym, to w Vicinity of Obscenity na wokale wdarł się chyba Mr. Hankey, the Christmas Poo z South Park’a.
Po wydaniu albumu Mazmerize/Hypnotize (maj i listopad 2005), 13 kwietnia 2006 zespół System of a Down zawiesił działalność aż do 29 listopada 2010. Każdy z członków zespołu zajął się swoim projektem – Serj Tankian (wokal) nagrał Elect the Dead (2007), Malakian (gitara) i Dolmayan (perkusja) zalożyli Scars on Broadway (album Scars on Broadway wydany w roku 2008), a Odadijan (bas) wraz z RZA (Wu-Tang Clan) założyli AcHoZeN (jak do tej pory dwa single - Deuces i Salute/Sacrifice).
Wybór od mjg.


BAND: System of a Down
SONG: Hypnotize
ALBUM: Hypnotize

YEAR: 2005

W roku 2005 pojawiła się pierwsza część dwupłytowego Mezmerize/Hypnotize. Zdecydowany powrót formy System of a Down po mocno płaskim Steal This Album, choć wciąż tylko wspomnienie po Toxicity. Bardzo dobry singiel promo – B.Y.O.B. (Bring Your Own Bombs) oraz intro Soldier Side – Intro (którego druga część jest outro na Hypnotize). Sporym zaskoczeniem było dopuszczenie Daron’a Malakian’a do sporej części wokali. Wcześniej trzymał się tylko gitary, nie udzielając się zbytnio. Czy wyszło na lepiej? Jest to kwestia dyskusyjna. Fani śpiewu Serj’a Tankian’a uważają to za totalną porażkę. Ale pomijając ten fakt, co dobrego na Mezmerize znaleźć można poza wcześniej wspomnianymi? Polecam Revenga, Radio/Video oraz genialne Violent Pornography i Sad Statue.
Tak na koniec – prawdę powiedziawszy, do tej pory nie rozumiem czemu Mezmerize/Hypnotize nie mogło być wydane w formie podwójnego albumu, skoro nawet okładki są tak zaprojektowane, żeby dało się je złożyć w jedno opakowanie. O ile dobrze pamiętam, zespół w jednym z wywiadów twierdził, że „nie dało się inaczej”…
Wybór od mjg.


BAND: System of a Down
SONG: Violent Pornography
ALBUM: Mezmerize

YEAR: 2005

Po premierze Toxicity, zainteresowanie zespołem System of a Down wzrosło tak bardzo, iż w sieci pojawiły się skradzione, pozostałe utwory z sesji do Toxicity, pod nazwą Toxicity II. Jakość nagrań była średnia, więc zespół widząc zainteresowanie materiałem, postanowił fanom sprezentować kawałki w formie dokończonej. Tak oto powstał dość krytykowany Steal This Album!. Nazwa krążka nawiązuje do książki Steal This Book pana Abbie Hoffman’a (książka opisująca jak walczyć z szeroko pojętym systemem, np. jak robić bomby, założyć nielegalne radio).
Singlem promującym Steal This Album był totalnie nieudany (jakby ułożony od niechcenia, z przymusu) Boom, ale był na pewno na czasie jeśli chodzi o tekst i wideo. Żeby było zabawniej, stosunkowo kiepski album wydany został w 5 różnych wersjach płytowych – wersja europejska taka jak powyżej oraz 4 wersje zdobione grafikami autorstwa członków zespołu.
Czy warto na coś zwrócić uwagę? Na pewno A.D.D. (American Dream Denile), Highway Song (uwielbiam końcówkę z tekstem „The purest forms of life, Our days are never coming back, The cannons of our time, Our days are never coming back”), Mr. Jack - jeden z najlepszych utworów zespołu w ogóle oraz Roulette (bardzo spokojny utwór) i Ego Brain (już nieco słabszy od reszty).
Wybór od mjg.


BAND: System of a Down
SONG: Highway Song
ALBUM: Steal This Album

YEAR: 2002

Drugi album System of a Down to Toxicity z roku 2001. No cóż… Nie jestem w stanie napisać o nim NIC złego. Ten album jest po prostu genialny. Moje ulubione kawałki z krążka to X, Chop Suey, Forest, ATWA, Shimmy. Zdecydowanie najlepszy utwór według mnie to Psycho. Jedyne słabsze piosenki to Jet Pilot i Bounce. Dodatkowo (proszę mi wybaczyć, ale) Toxicity i Aerials to genialne utwory, ale w okolicy roku 2001 te dwa kawałki leciały chyba zbyt często i wciąż jeszcze nie odzyskały tego brzmienia, co wcześniej (i zapewne już nie odzyskają niestety).
Wybór od mjg.


BAND: System of a Down
SONG: Psycho
ALBUM: Toxicity

YEAR: 2001

Pierwszy krążek zespołu System of a Down ukazał się w roku 1998 i nazywał się on również System of a Down. Był to stosunkowo ciężki brzmieniowo produkt, który był zdecydowanie bardziej eksperymentalny w porównaniu do późniejszych albumów. Z naprawdę dobrych utworów warto wymienić SoilSpiders oraz P.L.U.C.K. (Politically Lying, Uhnoly, Cowardly Killers). Do tego powinienem jeszcze dorzucić charakterystyczny Sugar (za którym raczej nie przepadam) i War?.
Okładka albumu pochodzi z grafiki propagandowej znanej jako „5 fingers” autorstwa John’a Heartfield’a. Heartfield jako członek niemieckiej partii komunistycznej, podczas okresu II Wojny Światowej występował przeciwko ideom faszystowskim. Plakat (KLIK) z ręką miał zachęcać do walki z nacjonalizmem – podpis, który znajdował się poniżej dłoni mówił „5 palców posiada dłoń! Tymi 5 palcami złap przeciwnika!”. Slogan ten zainspirował fragment tekstu na okładce płyty: ”The hand has five fingers, capable and powerful, with the ability to destroy as well as create”. A nieco dalej, pogrubioną czcionką: „Open your eyes, open your mouths, close your hands and make a fist”.
Gdy System of a Down promował swoją pierwszą płytę, grając jako support Slayer’a w Katowickim Spodku, muzyka zespołu bardzo nie przypadła do gustu polskiej publice (KLIK FOTO). 
System Of A Down – niewiele wiem o tym zespole, więc nie będe długo się nad nimi rozczulał, grać to może potrafią, ale w ogóle nie pasowali do reszty zespołów i to nie jest tylko moje zdanie. Ich muzykę określam jako orientalny hard-core. Publiczność reagowała jedynie kiedy gitarzysta skandował: SLAYER! SLAYER! SLAYER! Wokalista oberwał jabłkiem albo bułką. Ubrani byli, jakby uciekli z zakładu specjalnego, wokalista w jakieś srebrne wdzianko (w sam raz na techno imprezkę), gitarzysta półnagi ze srebrnym makijażem, basista miał podbite oko, a perkusista miał irokeza na głowie – sami przyznacie, że tam nie pasowali. Skończyli grać o 19.30… (KLIK)
Efekt? SOAD jak do tej pory (koniec roku 2011) nie zawitał w Polsce. Gratuluję!
Wybór od mjg.


BAND: System of a Down
SONG: P.L.U.C.K.
ALBUM: System of a Down

YEAR: 1998

El Camino to 7 w dorobku zespołu album tak akurat na podsumowanie ich 10-letniej działaności. Całość powstała oczywiście nigdzie indziej jak w Nashville, gdzie od lat już urzęduje Jack White (wokal z White Stripes). Nie miał on jednak nic wspólnego z tworzeniem ani produkcją płyty ale wspominam o nim, bo Black Keys bez dwóch zdań kojarzy się z White Stripes. Oczywiście w ten pozytywny sposób; ten sam gatunek ale każdy z bandów ma ‚to coś’ zupełnie inne. 
Wracajac do muzyki. Cała płytka utrzymana w stylu mocnego retro inspirowana starym dobrym rock&rollem.  Bardzo równa i dobrze zrealizowana. W gruncie rzadko się zdarza, żeby na płycie podobały mi się wszystkie piosenki, a tutaj jestem bliska takiego stwierdzenia. Można nawet nie zauważyć, a po chwili podryguje się tak samo jak pan na teledysku.
Wybór od elanor.
BAND: The Black Keys
SONG: Lonely Boy
ALBUM: El Camino
YEAR: 2011
Na krążek Branded czekałem z niecierpliwością. Skład Dope D.O.D. najbardziej znany jest z kawałka What Happened. Mocny, dubstepowo-grime’owy bit z genialnym teledyskiem (do zobaczenia TUTAJ) mocno mnie zachęciły do tego, żeby jednak co jakiś czas sprawdzać co się u chłopaków dzieje. Dope D.O.D. to trzy osoby – Dopey Rotten oraz Duo of Darkness (Jay Reaper i Skits Vicious) o korzeniach angielskich i afrykańskich (Jay Reaper), którzy swoją przygodę z muzyką zaczęli w Groningen w Holandii.
Branded wydany został pod koniec września 2011 i jest to całkiem dobry produkt. Co prawda trochę się rozczarowałem. Na pewno kawałki grime’owo-dubstep’owe mają problem przebić się przez What Happened. Co nie znaczy, że to zła płyta. Na pewno nie jest ona cała w stylu What Happend! Ale jednocześnie okazało się, że What Happend wcale nie jest najlepszym co Dope D.O.D. może zaprezentować. Pierwszy kawalek totalnie zniechęca – kawałek Branded omijamy szybciutko! Zaraz potem znajduje się genialny What Happened. Nieco później mamy Real Gods, w którym otrzymujemy nieco inny Dope D.O.D.. Mi kojarzy się to tym co najlepsze w Wu-Tang Clan’ie. Dobry, brudny, mroczny east coast.
Generalnie, grime i dubstep miesza się tu z east coast (brooklyn)/hardcore hip-hop’em. Jeśli ktoś preferuje mocne, ciężkie bity, to poza What Happend jest jeszcze The IslandGhost and the Darkness (takie sobie oba), Redrum (dobry kawałek), Psychosis.
Ale żeby nie przedłużać. Co na płycie najlepsze? Zdecydowanie preferuję Slowmotion oraz Gatekeepers (styl Ante Up?).
Wybór od mjg.


BAND: Dope D.O.D.
SONG: Slowmotion
ALBUM: Branded

YEAR: 2011

Druga płyta studyjna w dorobku Amerykanina Johna Mayera. Krążek o tytule Heavier Things wydany został w roku 2003. Zawiera takie sobie spokojne kawałki. Pierwszy, Clarity, jest chyba najbardziej charakterystyczny i rzucający się w uszy. Co oznacza, że wszystko jest na tyle mało rzucające się w uszy, że jak na tę chwilę jeszcze nie poczułem chęci zapoznania się z wcześniejszy, ani późniejszym dorobkiem artysty. W sumie można, bo nie boli, ale los albumu na moim dysku jest wciąż mocno niepewny. Osobiście w prezentowanym utworze najbardziej lubię chyba subtelną sekcję dętą.
Selekcja gościnna by Goose.


BAND: John Mayer
SONG: Clarity
ALBUM: Heavier things
YEAR: 2003


Właściwie to chciałem zacząć pewnego rodzaju cykl. A mianowicie chciałem zacząć prezentować albumy spod sztandaru Nat Geo Music, czyli marki National Geographic, która ma na celu – jak mi się wydaje – popularyzację muzyki posiadającej posmak różnych stron świata. Jest to niekoniecznie folk, ale wpływy miejsca słychać. W sumie to jest już druga propozycja z tego cyklu – pierwszą był Depedro, ale zapomniałem wspomnieć. Będę kolejne wpisy stosownie tagował, jakby ktoś chciał sobie robić przegląd tej… hmmm… world music, czy jak to nazwać.

Na dziś Bibi Tanga & The Selenites, czyli zespół z Francji, ale brzmiący Republiką Środkowoafrykańską, skąd ich korzenie. Na krążku są utwory po angielsku, klasycznie funkowe – nieźle brzmiące, ale nawet nie w połowie tak ciekawe, jak te „afrykańskie”.

Selekcja gościnna by Goose.
BAND: Bibi Tanga & The Selenites
SONG: Be Africa
ALBUM: Dunya
YEAR: 2010




  • RSS