bns blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2011

Część osób może kojarzyć Son Goku dzięki Thomas’owi D z Die Fantastischen Vier. Jeśli nie, to zapraszam do zapoznania się z tym mini-projektem. Chłopaki z Son Goku (tak, tak – nazwa pochodzi z Dragon Ball’a) nagrali jedną płytę w roku 2002, a był to krążek Crashkurs. Aktywność zespołu niestety była bardzo krótka, bowiem jedynie rok – od 2002 do 2003. Ponoć się niedogadywali ze sobą. A szkoda, szkoda. Krążek Crashkurs to kawałek dobrego niemieckiego rock’a. Na dziś utwór promo płyty, czyli Alle fur Jeden (wszyscy dla wszystkich?). W bonusie jeszcze wersja koncertowa - TU.
Wybór od mjg.


BAND: Son Goku
SONG: Alle fur Jeden
ALBUM: Crashkurs
YEAR: 2002


Na dzisiaj troszkę mniej (albo może w ogóle) mało znany band. W gruncie rzeczy nic dziwnego, że nie osiągnęli medialnej popularności jeśli przez 28 lat trwania zespoły wydali tylko 5 długogrających krążków. Doliczając do tego parę nieoficjalnych zawieszeń działalności nawet paroletnich można powiedzieć, że właściwie mają co chcieli.

Krążek Next Saturday Afternoon to w gruncie rzeczy nic nowego, ani odkrywczego. Kawałki są bardzo równe, jakościowo bardzo dobre ale jakoś tak ma się wrażenie słuchania cały czas jednej piosenki. Dzisiejsze Anymore z wszystkich innych urzekła mnie krótkim gitarowym motywikiem gdzieś tam około środka utworu.

Wybór od elanor.

BAND: Thelonious Monster
SONG: Anymore
ALBUM: Next Saturday Afternoon
YEAR: 1987
www.youtube.com/watch?v=z6324X9x1xM

Na dziś jeden z tych zespołów, których strasznie szkoda. Animal Alpha pochodzili z Norwegii i potrwali od 2002 do 2009. W międzyczasie zdążyli nagrać EPkę i dwa long playe. Oprócz tego mocarnie kopali dupę i strasznie mi się żal zrobiło jak po odsłuchaniu ichże odkryłem, że koncert mam z głowy. W tym miejscu podziękowania za na prowadzenie na ten materiał dla Jacusia kochanego, bo my so koledzy. Dwa pełnowymiarowe krążki, które nagrali, są właściwie bezbłędne. Zespół miał wszystko dobre, ale szczególnie w ucho rzuciła mi się wokalistka, Agnete Kjolsrud. Dodatkowy szacun zespół ma za to, że kiedy w 2009 roku próbowali nagrać trzeci album i odkryli, że mają blokadę twórczą, rozwiązali się w pieron zamiast hałturzyć, jak to się teraz lubi w muzyce robić. Krążek najlepiej słuchać w całości (zaczyna się mocarnymi utworami), a na dziś Bend Over.
Selekcja gościnna by Goose.


BAND: Animal Alpha
SONG: Bend Over
ALBUM: Pheromones
YEAR: 2005



Dzisiejszy album jest soundtrack’iem z genialnego anime (26 odcinków) o tytule Samuraii Champloo. Anime, to japońskie kreskówki. Okres historyczny przypada na Japonię w okresie Edo (lata 1603-1868 - więcej) pomieszaną z subkulturą hip-hop’ową. Ciekawy jest fakt, iż w anime pojawiają odniesienia do autentycznych wydarzeń z tamtego czasu. Słowo jeszcze o samej kreskówce – warto obejrzeć, bowiem jest to dzieło twórców Cowboy BeBop, a to oznacza, że jest to coś na co na pewno warto zwrócić uwagę!
Co do albumu, czyli Samurai Champloo Music Record: Departure, to jak ktoś lubi lekki trip hop, to jak najbardziej polecam. Nie jest to jednak solowy album Nujabes’a, lecz przygotowany we współpracy z Fat Jon’em (nie mylić z Fat Joe). Płytę otwiera bardzo dobry kawałek Battlecry z Shing02, który jest utworem z czołówki serialu. Warto również zwrócić uwagę na Mystline. Kawałki od 7mego do 16tego są już produkcją Fat Jon’a. Są już nieco mniej ciekawe, ale… jak się puści w tle, to można się na prawdę nieźle zrelaksować. Do tego polecam jeszcze spojrzeć na drugi album - Samurai Champloo Music Record: Impressions, utrzymany w podobnym klimacie.
Na koniec wieść smutna – 26 lutego 2006 roku Nujabes brał udział w wypadku samochodowym. Mimo prób reanimacji, zmarł w szpitalu w wieku 36 lat.
Wybór od mjg.


BAND: Nujabes
SONG: Aruarian Dance
ALBUM: Samurai Champloo Music Record: Departure
YEAR: 2004

Jako, że powiedziano mi, iż mój blog ostatnio bardzo się poprawił, stąd wywnioskowałem, że za wiele na nim delikatnych kawałków. Stąd na dziś The Devil Wears Prada i album With Roots Above and Branches Below z roku 2009. Na krążku jest całkiem sporo dobrych kawałków w klimacie, np. Asistant to the Regional Manager. Na dziś kawałek z nieco „toczącym się” riffem – Wapakalypse. Mimo generalnie pozytywnych recenzji, sam nie jestem jakoś szczególnie zachwycony krążkiem. Nie jest to nudny album, ale też nie powala na kolana.

Wybór od mjg.


BAND: The Devil Wears Prada
SONG: Wapakalypse
ALBUM: With Roots Above and Branches Below
YEAR: 2009

Dziś wchodzimy w temat rzeka czyli nasz rodzimy zespół, kultowy Dżem. Pisać o zespole można sporo tym bardziej o kontrowersjach związanych z Ryśkiem, dlatego lepiej będzie jak bardziej dociekliwych i też chętnych do rozmyślania nad złą i bardziej złą stroną narkomanii Riedla odeślę do obejrzenia bardzo dobrego dokumentu/filmu Sie macie ludzie. Poziomem przewyższa na pewno Skazanego na bluesa i ma też parę fajnych niepublikowanych wywiadów z liderem zespołu. 
Dzisiejsza płyta jest drugą w dorobku zespołu. Nagrali ją w około 40h dlatego też ostatni kawałek Klosz jest już podobno zupełną improwizacją wokalisty. 
Wybór od elanor.
BAND: Dżem
SONG: Naiwne Pytania
ALBUM: Zemsta nietoperzy
YEAR: 1987 

Jest to najnowszy album zespołu Zakopower, który w sposób niezbyt zaskakujący zajmuje się tworzeniem muzyki okołofolkowej, a konkretniej okołogóralskiej, czyli mieszanki góralszczyzny i rocka. Mam z tym krążkiem lekki zgryz. No bo tak… Zaczyna się nowy kawałek, prezentują temat, jest głupi, że aż boli. Potem się trochę rozkręca, jakaś mała wariacja, dochodzi do tego trochę folku i jest znośnie, a pod koniec utworu, kiedy jest na pełnych obrotach, luzują sobie trochę i pojawia się jakaś improwizacja, okazuje się, że całkiem przyjemnie wpada w ucho (choć wciąż oryginalnością nie powala). Teksty? Zacyna sie po górolsku i jest nawet fajnie, bo w tekstach folkowych pewien prymitywizm jest normą, a potem przerzucają się na standardowy polski i w tym momencie mam prawie ochotę bić głową w szybę autobusu, bo „kto im te durne teksty pisał?!” No więc w końcu to dobra płyta jest, czy niedobra? Pozostaje mi chyba stwierdzić, że ogólnie słysznąć sobie można, czasem nawet przyjemnie, ale specjalnie raczej nikogo namawiał nie będę. Odnoszę też wrażenie, że Zakopower skorzystałby na wyraźniejszym określeniu się po stronie fokowej. Fragmenty bardziej folkowe brzmią po prostu lepiej, bo zdolności rockowe zespół ma mizerne. Podobnie w wokalu na zdrowie wyszłoby im pozostanie przy gwarze, bo Karpiel-Bułecka wybitnym wokalistą nie jest, a w gwarze jego głos i specyficzna maniera po prostu brzmi lepiej (czytaj: mniej drażni). Ocena końcowa: cudów ni ma, ale jest nad czym popracować – może jeszcze będą ludzie.
Selekcja gościnna by Goose.

BAND: Zakopower
SONG: Kropla
ALBUM: Boso
YEAR: 2011


Chyba (napewno) najlepsza płyta w dorobku Blink-182. Krążek o tytule Blink-182 wydany został w roku 2003 i zawierał mnóstwo hitów – I Miss You, Always oraz Down to jedne z najbardziej rozpoznawalnych utworów dzisiejszej trójki. Po Blink-182 przyszedł album Greatest Hits, a po nim rozpad grupy na +44 (perkusista Travis Baker oraz basista Mark Hoppus) oraz Angels & Airwaves (gitarzysta Tom DeLonge). Oba projekty jednakże (według mnie) był stosunkowo ułomne. Chyba do podobnego wniosku doszli również oni, bowiem bodaj od 2009 roku (po rozpadzie w 2004) znów grają razem. Warto wspomnieć, iż Travis Baker przez wielu jest uważany za jednego z czołowych perkusistów na świecie. Osobiście najbardziej lubię w nim sposób, w jaki gra na instrumencie (ogromna swoboda ruchów, totalny luz).
Wybór od mjg.


BAND: Blink-182
SONG: Always
ALBUM: Blink-182
YEAR: 2003

Wybór od elanor.
BAND: Lykke Li
SONG: Breaking It Up
ALBUM: Youth Novels
YEAR: 2008
Po raz kolejny zaglądamy w lata 70-te i muzyk, który aż ciężko uwierzyć, że już od tylu lat działa aktywnie (1969 rok pierwszy longplay), czyli Elton John. Po raz kolejny trafia nam się również krążek z 500-tki Rolling Stone’a, bowiem Honky Chateau zajęło 357 miejsce na liście. Ponoć krążek ten uważany jest za najbardziej udane dzieło Sir Elton’a John’a. Rzeczywiście, znajduje się na nim trochę naprawdę dobrych kompozycji (tak jak dzisiejszy Rocket Man, którego jest wręcz klasykiem), ale osobiście nie rozpływałbym się aż tak nad albumem. Wspominając jeszcze osiągnięcia płyty, Honky Chateau zajęło 1 miejsce na liście Billboard’u w USA.

Wybór od mjg.


BAND: Elton John
SONG: Rocket Man
ALBUM: Honky Chateau
YEAR: 1972

  • RSS