bns blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2011

Płyta Nibylandia częstochowskiego składu Ego (Śliiwka Tuitam, Sivy i Dj Haem) nieco odchodzi od typowej konwencji rapu. W gruncie rzeczy to właśnie takie pytanie ‚czy to w ogóle jest rap?’ podzieliło grono odbiorców na zagorzałych zwolenników i przeciwników grupy. Krążek wyróżnia się, bo jego teksty całkowicie odbiegają od tematyki problemów życia codziennego za to przepełnione są lirycznymi opisami właśnie tytułowej Nibylandii. Świetne flow Dj Haem bardzo fajnie zgrywa się ze słowami. Płytę mogę polecić wszystkim, którzy mają już dość ciągłych dissów, JP, agresji i tego wszystkeigo czego mamy aktualnie w rapie pełno
Wybór od elanor.
BAND: Ego
SONG: Rytmy Zwątpienia
ALBUM: Nibylandia
YEAR: 2001


Na dziś jedno z najbardziej – obok Beatlesów i Elvisa – przereklamowanych zjawisk w muzyce rozrywkowej, czyli The Rolling Stones. A konkretnie ich debiutancki album. W 1963 roku chłopaki jeszcze niezbyt wiedzieli, co chcą ze sobą zrobić, ale wiedzieli, że muzyka jest strasznie fajna, więc postanowili bohatersko nagrać album. Wzięli się ostro do roboty i napisali jedną (tak, jedną…) piosenkę. Krążek generalnie składa się z mniej lub bardziej odgrzanych utworów R&B, a prezentowany dziś utwór to oryginalnie klasyczne Motown w wykonaniu Marvina Gaye. Niech publiczność osądzi, który wariant lepszy. Tym jedynym utworem napisanym przez Stonesów jest Tell Me. Biorąc to wszystko pod uwagę, można chyba bezpiecznie stwierdzić, że nie był to bynajmniej powalający debiut. A już pewnością wiele brakuje mu do Sticky Fingers, na którym rzeczywiście pokazali klasę. Ale do tego musieli się uczyć jeszcze kolejne siedem lat. Aktualnie album ma głównie wartość historyczno-humorystyczną – odsłuch lekko nieporadnych remake’ów amerykańskich utworów jest w gruncie rzeczy dość zabawny i przyjemny. Polecam szczególnie I’m a King Bee, choć oczywiście oryginał Slima Harpo jest lepszy.

Selekcja gościnna by Goose.

BAND: The Rolling Stones
SONG: Can I Get a Witness
ALBUM: The Rolling Stones
YEAR: 1964


http://www.youtube.com/watch?v=cHpU2b08eAE

Po pierwsze świetna okładka autorstwa Jamie McKelvie’ego. Z albumi chciałem dać kawałek I am the Psychic, ale nigdzie go nie mogę znaleźć online. Stąd dam to co mam, czyli Clever Clever Jazz. Jak ktoś kiedyś dopadnie pierwotny kawałek, to polecam, bo reszta albumu w sumie trochę jest cała taka sama.
Wybór od mjg.

BAND: Art Brut
SONG: Clever Clever Jazz
ALBUM: Brilliant! Tragic!
YEAR: 2011

Nie za wiele mam tu do napisania. Fajna płyta składu z L.A. Do słuchania w całości, ale oprócz dzisiejszego kawałka warto szczególniej zawiesić ucho na Live on Stage, Clockwork, Heavy Rotation, oraz króciutkich War i Defari.

Selekcja gościnna by Goose.

BAND: Dilated Peoples
SONG: Hard Hitters
ALBUM: Expansion Team
YEAR: 2001


Dzisiejszą płytę początkowo wybrałam tylko i wyłącznie ze względu na zawarty w niej kawałek Hedonism. Prosty tekst, bardzo przyjemna melodia i ciekawy głos wokalistki. Jednak zagłębiając się bardziej w ich twórczość okazuje się, iż pani na wokalu – Skin oprócz oryginalnego głosu ma także takowe zapatrywania na świat. Mamy tu do czynienia z czarnym feminizmem i do tego teksty często  polityczne (czyli wszystko za czym nie przepadam). Piosenki o miłości? Owszem, ale w gruncie rzeczy nie wiadomo jakiej orientacji. Nie uważam, żeby to było złe, ale tak po prostu utarło mi się, że pani do pana śpiewa a nie do drugiej pani. Jeśli chodzi o resztę krążka, poziom muzyki jak dla mnie rewelacja.

Wybór od elanor.

BAND: Skunk Anansie
SONG: All I Want
ALBUM: Stoosh
YEAR: 1997
www.youtube.com/watch?v=HsAxYzMQX5Y

Chłopaki z Bring Me The Horizon generalnie nie wyglądają. Dlatego też skupiamy się dziś na ich muzyce, a nie wyglądzie. Przygodę z albumem Suicide Season zacząłem od Sleep With One Eye Open, które ma bardzo dobre, mocne wejście. Następnie urzekł mnie kawałek It Was Written In Blood, a na koniec aż 8-minutowy Suicide Season. Jak na album metalcore’owy jest spora różnorodność tematów i dość interesujący wokal. Polecam!
Wybór od mjg.

BAND: Bring Me The Horizon
SONG: Suicide Season
ALBUM: Suicide Season
YEAR: 2008


Pokusiłbym się o stwierdzenie, że 10,000 maniacs to jeden z „THE” albumów MTV Unplugged, tuż obok słynnej Nirvany. Bardzo przyjemny album, na którym Natalie Merchant wokalnie dość dobrze kopie dupę. Gdyby ktoś nie do końca kojarzył o kim mowa (a ja tak miałem dość długo), to podpowiem, że na tym samym albumie znajduje się również doskonałe Because the Night, którego nie da się nie kojarzyć, a które jest wyraźnie ulepszonym (moim skromnym zdaniem) coverem utworu Patti Smith Group. Niestety istnieje również taka wersja:

To z kolei jest chyba absolutnie najgorsza masakra na jakimkolwiek utworze, którą kiedykolwiek szukałem. Zapraszam czytaczy do prób przebicia tego potwora.

Selekcja gościnna by Goose.

BAND: 10,000 Maniacs
SONG: Jezebel
ALBUM: MTV Unplugged

Doolottle to drugi album studyjny amerykańskiego zespołu rockowego. Mimo, że band rozpadł się w 1994 roku inspiracje ich muzyką można dopatrywać się w aktualnie bardzo popularnym nurcie indie. Do fascynacji ich twórczością przyznawał się także otwarcie Kurt Cobain, co wprawne ucho każdego fana Nirvany z pewnością od razu wychwyci. 
Wybór od elanor.
BAND: Pixies 
SONG: Here Comes Your Man
ALBUM: Doolittle
YEAR: 1989

Na dziś miało byc coś innego, ale ze względu na okoliczności, Amy Winehouse po raz drugi na blogu:
„Brytyjska wokalistka została w sobotę znaleziona martwa w swoim londyńskim mieszkaniu. Miała 27 lat. (…) W sobotnie popołudnie do jej mieszkania w londyńskiej dzielnicy Camden została wezwana karetka. Parę minut po jej przybyciu do pomocy przyjechała ekipa medyczna w kolejnym ambulansie. Niestety, wokalistki nie udało się uratować. Chwilę później zasypywany pytaniami przez dziennikarzy rzecznik prasowy londyńskiej policji potwierdził, że 27-letnia kobieta (nie podał oficjalnie personaliów Winehouse) znaleziona w mieszkaniu nie żyje, a przyczyna jej zgonu jest jak na razie nieznana.” ŹRÓDŁO
Wybór od mjg.

BAND: Amy Winehouse
SONG: Rehab
ALBUM: Back to Black
YEAR: 2006


Tak, dziś będzie kawałek świąteczny i nikt mnie przed tym nie powstrzyma. Albumik Joy to the World  wpadł mi kiedyś w ręce i generalnie okazał się dość ciężkostrawny, jak to w zwyczaju mają kompozycje świąteczne, a zwłaszcza nowoczesne aranżacje tradycyjnych utworów. Przyjemne słuchanie zapewniły mi może ze trzy kawałki. Najciekawszym z nich jest Ocho Kandelikas. Właściwie to zachęcałbym czytających do zaprzestania czytania w tym miejscu, odsłuchania kawałka, a potem powrotu do tekstu. Tak żeby sobie nie psuć zaskoczenia. A więc… wbrew temu, co podpowiadają uszy, jest to melodia żydowska, dotyczy Święta Chanuka, a konkretnie opowiada o tym, jak to fajnie jest zapalać kolejne świeczuszki menory. Utwór jest ponoć często wykonywany właśnie tak, jak tutaj słychać. Utwór brzmi, jakby miał już kilka dekad na karku, ale w rzeczywistości skomponowany został w 1983. Śpiewany jest w języku Ladino, czyli w „hiszpańskim Jidysz”. Czyli gieneralnie żydowskie bożonarodzeniowe tango po hiszpańsku. Miłego słuchania. A album po przesłuchaniu wywaliłem.

Selekcja gościnna by Goose.


BAND: Pink Martini
SONG: Ocho Kandelikas
ALBUM: Joy to the World

  • RSS